Kochani, dużymi krokami zbliżaj się 11 urodziny Filipka. Każde kolejne są dla mnie radością, ale i wielkim bólem, bo rodziłam dziecko zdrowe, dla którego miałam ułożony jakiś plan na życie. Mój pierworodny ukochany syn miał być wsparciem na starość, radością na teraz. Miał być komś, a jest dzieckiem z autyzmem. Jakoś nie mogę odnaleść pozytywnych stron jego choroby, chociaż często próbowałam. Autyzm to dla Filipa wiele cierpień zarówno fizycznych, jak i psychicznych, to wyśmiewanie przez innych, kpiny, brak zrozumienia. Dla mnie jest to życiowa tragedia i nigdy się z tym nie pogodzę. Myślę, że chyba ten brak pogodzenia się z tą sytuacją daje mi siły do walki, chociaż często mam już dosyć i chciałabym wszystko rzucic. Jednak muszę walczyć - chcę walczyć dla Filipka, by żyło mu się lepiej, gdy nas już zabraknie.
Z okazji zbliżających się 11 urodzin Filipka na portalu domore.pl, zorganizowałam urodzinową akcję zbierania na wyjazd do USA! To pierwszy krok do celu! Cel jest taki, że najpóźniej wiosną (marzec - kwiecień) przyszłego roku wyjeżdżamy z Filipkiem do USA do dr Kaplana! Nie pozwolę sobie na żadne zwątpienia, bo one odbierają nadzieję! Wierzę, że z pomocą Dobrych Ludzi, którym los Filipka nie jest obojętny uda nam się uzbierać określoną kwotę. Teraz to 10000zł, 2 -10000zł to cel na imprezę charytatywną, o której później napiszę, jak coś się wyklaruje, a 3 -10000zł mam zamiar zebrać z apeli od darczyńców wysyłanych pocztą!
Po prawej stronie bloga jest bezpośredni baner do akcji -na razie nic się nie udało zebrać, ale akcja wystartowała dzisiaj w południe, więc jeszcze jest na to czas.
AKCJA KOŃCZY SIĘ 29 LIPCA w urodziny Filipka!!!!
Kto chętny niech pomoże - proszę też o udostępnienie tego postu i linku do akcji!!!!
Pozdrawiam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aukcja charytatywna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aukcja charytatywna. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 lipca 2013
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Wyjazd do USA!!! - NOWY PLAKAT!
Przed chwilką dosłownie, opublikowałam na fc taki post ze zdjęciem:
"Za złotówkę nic właściwie się nie kupi. W czasach, gdzie ceny rosną w ogromnym tempie, ten pieniądz nie ma właściwie znaczenia. Ale jeśli zbierze się złotówkę do złotówki, może wyjść z tego fajna suma. Potrzebujemy 30000zł na wyjazd z Filipkiem so USA, do lekarza! Zainspirowana przeczytanym wczoraj artykułem na onecie o podobnej akcji - wymyśliłam tą! PROSZĘ O PRZELANIE NA SUBKONTO FILIPKA 1ZŁ, A PO ZROBIENIU PRZELEWU KLIKNIĘCIE "LUBIĘ TO" Jak szybko jesteśmy w stanie zebrać 30000zł? Wystarczy 30000 lubię to:) POMOŻECIE???"
Czytałam wczoraj artykuł na onecie o dziewczynkach, któe zebrały 1000000 lajków, by tata kupił im szczeniaczka. Zaraz zaczęłam myśleć, jakby to wykorzystać, bo pomysł świetny, a wierzcie mi, wysyłam apele w ogromnych ilościach, a odzew żaden. Wiem, że ten wyjazd to nie jest operacja ratująca życie i takich dzieci "bardziej" potrzebujących jest znacznie więcej, ale czy to oznacza, że mam sobie odpuścić i w ogóle nie próbować? Nie wiem, może... Dla mnie jednak najważniejszy jest Filipek i chociaż wiele osób śmieje się ze mnie, że myślę, iż Filipek będzie mógł samodzielnie funkcjonować w życiu, to ja w to naprawdę wierzę. Po prostu wiem, że tak będzie, więc muszę i chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by mu to umożliwić, bo patrząc na to z drugiej strony: co będzie jak mnie za lat x zabraknie, co stanie się z Filipkiem? A co jeśli trafi do domu opieki społecznej i będzie utrzymywane przez Państwo? Czy nie lepiej, ze teraz staram się jak mogę, by zapewnić mu godną przyszłość? Nawet prosząc obcych mi ludzi o 1zł? Przecież jak Państwo będzie musiało się nim zająć, to też będą to pieniądze obcych ludzi, tylko nie wpłacane na konto Fundacji, tylko na konto US w ramach płaconych podatków. Rozpatrując to z tej strony, chyba lepiej dla całego społeczeństwa, że walczę o synka teraz?
30000 "lubię to" ma być równoznaczne z tym, że 30000 osób wpłaciło na subkonto Filipka po 1zł, któa w tej chwili nie ma właściwie żadnej wartości, bo nawet herbata z automatu kosztuje 1,5zł. Jak myślicie, czy damy radę???? POMOZECIE?????
"Za złotówkę nic właściwie się nie kupi. W czasach, gdzie ceny rosną w ogromnym tempie, ten pieniądz nie ma właściwie znaczenia. Ale jeśli zbierze się złotówkę do złotówki, może wyjść z tego fajna suma. Potrzebujemy 30000zł na wyjazd z Filipkiem so USA, do lekarza! Zainspirowana przeczytanym wczoraj artykułem na onecie o podobnej akcji - wymyśliłam tą! PROSZĘ O PRZELANIE NA SUBKONTO FILIPKA 1ZŁ, A PO ZROBIENIU PRZELEWU KLIKNIĘCIE "LUBIĘ TO" Jak szybko jesteśmy w stanie zebrać 30000zł? Wystarczy 30000 lubię to:) POMOŻECIE???"
Czytałam wczoraj artykuł na onecie o dziewczynkach, któe zebrały 1000000 lajków, by tata kupił im szczeniaczka. Zaraz zaczęłam myśleć, jakby to wykorzystać, bo pomysł świetny, a wierzcie mi, wysyłam apele w ogromnych ilościach, a odzew żaden. Wiem, że ten wyjazd to nie jest operacja ratująca życie i takich dzieci "bardziej" potrzebujących jest znacznie więcej, ale czy to oznacza, że mam sobie odpuścić i w ogóle nie próbować? Nie wiem, może... Dla mnie jednak najważniejszy jest Filipek i chociaż wiele osób śmieje się ze mnie, że myślę, iż Filipek będzie mógł samodzielnie funkcjonować w życiu, to ja w to naprawdę wierzę. Po prostu wiem, że tak będzie, więc muszę i chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by mu to umożliwić, bo patrząc na to z drugiej strony: co będzie jak mnie za lat x zabraknie, co stanie się z Filipkiem? A co jeśli trafi do domu opieki społecznej i będzie utrzymywane przez Państwo? Czy nie lepiej, ze teraz staram się jak mogę, by zapewnić mu godną przyszłość? Nawet prosząc obcych mi ludzi o 1zł? Przecież jak Państwo będzie musiało się nim zająć, to też będą to pieniądze obcych ludzi, tylko nie wpłacane na konto Fundacji, tylko na konto US w ramach płaconych podatków. Rozpatrując to z tej strony, chyba lepiej dla całego społeczeństwa, że walczę o synka teraz?
30000 "lubię to" ma być równoznaczne z tym, że 30000 osób wpłaciło na subkonto Filipka po 1zł, któa w tej chwili nie ma właściwie żadnej wartości, bo nawet herbata z automatu kosztuje 1,5zł. Jak myślicie, czy damy radę???? POMOZECIE?????
wtorek, 29 maja 2012
Odliczanie czas zacząć!
Dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego, że do wyjazdu na delfinoterapię pozostało tylko 6 tygodni!!! Tylko, bo nadal brakuje nam ok. 6000zł. Czy jesteśmy w stanie zebrać je w tak krótkim czasie? Pamiętam, jak w ubiegłym roku wpłacałam zaliczkę z męża wypłaty, tak, że właściwie nic nie zostało nam wtedy na życie. Nie miałam też nic uzbierane na subkoncie. Szybko uruchomiłam aukcje charytatywne, znajomy założył stronę na fc i jakoś poszło. Do dnia wyjazdu udało się zebrać 80% potrzebnej kwoty, resztę pożyczyliśmy od rodziny. Sam wyjazd był dosyć ryzykowny. Nie wiedzieliśmy, czy ta forma terapii pomoże Filipkowi. Miałam tylko nadzieję, że skoro to on sam znalazł to w necie, to jest to jakiś znak. Uczepiłam się tej myśli. Teraz, po prawie roku wiem, że był to akt desperacji. Inaczej tego nazwać nie umiem. Chwyciłam się tej brzytwy podanej mi przez Filipa licząc na cud. I chyba wtedy stał się cud. Mimo, że pierwsze dni były naprawdę ciężkie, to jednak efekty porażające.Pozytywnie. Całkiem niedawno w RDI wróciliśmy do pewnego obiektu, z którym nie mogliśmy poradzić sobie dawno temu. Filip nie potrafił tego, co miał do zrobienia. Chodzi o skrzyżowaną modalność. Jest to taka podstawowa umiejętność każdego przedszkolaka. polega na tym, że np. pani przedszkolanka gra na tamburynie a dzieci chodzą w kółko. Gdy przestaje grać, dzieci zatrzymują się. To przekłada się na inne umiejętności: długi dźwięk - dziecko rysuje długą kreskę, krótki dźwięk - krótką. Wczoraj w końcu wzięłam się za to tak porządnie (wcześniej jakoś migałam się od tego, zrażona ubiegłoroczną porażką) i w sumie zakończyliśmy ten obiekt w kilka minut.
Na ostatnim filmie pokazuję Filipowi na zmianę czerwoną i zieloną kartkę. Zielona to skacze, czerwona ma się zatrzymać. Myślę, że przy okazji tego zadania okazało się, że mogę w końcu popracować nad zagadnieniami o ruchu drogowym. Wcześniej nie było to możliwe!
Na drugim filmie Filip rysuje kreskę do długości dźwięku. Okazało się, ze zadanie było do wykonania dopiero, gdy obciążyłam rękę Filipa swoją. Nie kierowałam nią, jedynie luźno leżała na ręce Filipa. Przyszło mi do głowy, że warto zastanowić się nad zakupem takich obciążników na nadgarstki, może pomoże to Filipkowi w pisaniu i kolorowaniu, bo jego ruchy zawsze są bardzo szybkie i chaotyczne. :)
wtorek, 15 maja 2012
Filipek w telewizji!!!
Wczoraj wieczorem (14.05.2012r) w programie TELEKURIER w telewizji TVP INFO został wyemitowany reportaż o Filipku i delfinach. Zapraszam do obejrzenia!PROGRAM Z FILIPKIEM!
W allegro.pl ruszyły też aukcje charytatywne, z których całkowity dochód ma zostać przeznaczony na wyjazd na delfinoterapię. W ubiegłym roku było to chwytanie się brzytwy, dziś wiemy, że efekty są niesamowite, warte największych pieniędzy! My potrzebujemy tylko, a dla nas aż! 12000zł. Wpłaciłam już zaliczkę, chociaż na chwile obecną mamy obiecaną tylko jedną wpłatę, nic więcej. Wierzę, że tak jak w zeszłym roku teraz też się uda. Ostatnio najwięcej uzbieraliśmy właśnie poprzez sprzedaż cegiełek! To tylko 10 zł! W dzisiejszych czasach za 10 zł to już się właściwie nic nie kupi, a cegiełka do cegiełki i Filipek będzie mógł znowu wziąć udział w delfinoterapi!!!
AUKCJE ALLEGRO!
Zapraszam!!!
W allegro.pl ruszyły też aukcje charytatywne, z których całkowity dochód ma zostać przeznaczony na wyjazd na delfinoterapię. W ubiegłym roku było to chwytanie się brzytwy, dziś wiemy, że efekty są niesamowite, warte największych pieniędzy! My potrzebujemy tylko, a dla nas aż! 12000zł. Wpłaciłam już zaliczkę, chociaż na chwile obecną mamy obiecaną tylko jedną wpłatę, nic więcej. Wierzę, że tak jak w zeszłym roku teraz też się uda. Ostatnio najwięcej uzbieraliśmy właśnie poprzez sprzedaż cegiełek! To tylko 10 zł! W dzisiejszych czasach za 10 zł to już się właściwie nic nie kupi, a cegiełka do cegiełki i Filipek będzie mógł znowu wziąć udział w delfinoterapi!!!
AUKCJE ALLEGRO!
Zapraszam!!!
Etykiety:
aukcja charytatywna,
autyzm,
cegiełka,
delfinoterapia,
delfiny na Krymie,
Filip Biegała,
Filipek Biegała,
Program w TV,
telekurier,
tvp info,
tvp poznań
czwartek, 12 kwietnia 2012
Okulary...i co dalej?
Filipek nosi okulary zaledwie kilka dni, jednak już widać różnicę w jego funkcjonowaniu zarówno w domu, jak i w szkole. Filipowi jest w okularach o tyle dobrze, że nie chce ich ściągać do spania. Jednak problem jest nadal i wiemy to właściwie od momentu diagnozy. Największym wysiłkiem najróżniejszych terapeutów jest to, żeby dziecko nawiązywało kontakt wzrokowy i patrzyło normalnie. Może "normalnie" to niezbyt dobre określenie, ale nie wiem jak to inaczej nazwać. Chyba każdy rodzic dziecka z autyzmem wypowiedział kiedyś na temat swojego dziecka z autyzmem zdanie typu: "patrzy tak dziwnie, jakby przez nas, albo poza nas". No właśnie. Filip też tak patrzy. Często mam wrażenie, że nie tylko patrzy przez nas, ale widzi znacznie więcej niż my, albo inaczej. Ciężko wgryźć się jak to może wyglądać, bo skoro ja widzę dobrze, widzę trójwymiarowo, to nie jestem w stanie wyobrazić sobie możliwości, że ktoś może widzieć inaczej. W trakcie ostatniej wizyty u okulisty pokazywano Filipowi obrazki trójwymiarowe, ale nie był w stanie określić co na nich jest. Pisząc o widzeniu 3d mam na myśli widzenia takie jakie ma każdy zdrowy człowiek: widzę np. osobę i to co jest w głębi, za nią, potrafię określić jakąś odległość, np. człowieka od drzewa; nie chodzi mi o widzenie przez okulary 3d w kinie:) Gdyby to był jedyny problem, uznałabym, ze problemu nie ma:). Już jakiś czas temu rozważaliśmy możliwość wizyty u optometry rozwojowego, zajmującego się takimi przypadłościami. Wtedy miałam na myśli jedna Panią z Niemiec, były próby sciągnięcia jej do Polski, były już prowadzone rozmowy, my jako rodzice dostaliśmy odpowiednie kwestionariusze do wypełnienia, jednak w trakcie ich wypełniania okazało się, że na wiele pytań nie ma odpowiedzi, że jedynie Filip mógłby nam na te pytania odpowiedzieć, ale nie ma jak, bo nie mówi, nie rozumie pytań itp. Nic wtedy z tego nie wyszło. Badając teraz wzrok Filipowi poruszyłam ten temat,m jednak też nie dostałam żadnej odpowiedzi, w Polsce nikt się czymś takim nie zajmuje! Wczoraj dowiedziałam się, że w Stanach Zjednoczonych jest ktoś, kto mógłby pomóc i pomaga z dużymi sukcesami takim dzieciom jak Filip. Fenomen polega na tym, ze ten człowiek - optometra rozwojowy z wieloletnią praktyką - wymyślił cały zestaw specjalnych testów niewerbalnych, właśnie dla dzieci z autyzmem, które nie komunikują się na tyle, żeby odpowiedzieć na pytania. Zresztą należy pamiętać, że nawet dzieci z asd które mówią, mogą nie mieć pojęcia o tym, że widzą źle, bo skąd magą wiedzieć, że my widzimy inaczej. Swoją percepcję mogą traktować za normalną! Tak jak mój mąż, zdrowy dorosły mężczyzna, po zbadaniu wzroku i założeniu okularów (-) stwierdził, że różnica jest ogromna, jednak wcześniej nic mu nie przeszkadzało, a ja musiałam podstępem zwabić go do okulisty. Tak więc w związku z pojawieniem się nowej możliwości jestem cała podekscytowana tym, że jednak jest szansa sprawdzenia, jak Filip widzi, a przede wszystkim korekty tego złego widzenia. Wizyta nie kończy się samym badaniem, gdyż dziecko otrzymuje specjalne soczewki, oraz zestaw ćwiczeń dopasowanych do umiejętności dziecka, a dziecko przez cały czas pozostaje pod opieką specjalistów.
Podaję link: http://www.autisticvision.com/
Ja czytam to poprzez tłumacza google, jednak może ktoś zechce zgłębić temat bliżej, dowiedzieć się jakiś szczegółów i podzielić ze mną i czytelnikami! Rozważam bardzo poważnie opcję wyjazdu do USA na wizytę w tym centrum. Koszt to ok. 2000-2500 $ + podróż ! Trochę dużo, ale cóż, czego się nie robi dla własnego dziecka!!! Oczywiście nie jest to jeszcze gotowy plan, na razie moje luźnie rozważania. Na amerykańskich forach opisanych jest wiele przypadków poprawy po wprowadzeniu soczewek i specjalnych ćwiczeń, a w książce napisanej przez twórcę tego programu opisane są przypadki np. schizofrenii zdiagnozowanej u kilkuletniej dziewczynki, teraz już nastolatki, u której objawy cofnęły się po tej formie terapii. Przecież ona widziała drzewa wchodzące przez okno do domu, albo ściana na nią leciała. Klasyczna schizofrenia wg specjalistów i nawet ojca dziewczyny, który jest psychiatrą, a ona źle widziała....
Podaję link: http://www.autisticvision.com/
Ja czytam to poprzez tłumacza google, jednak może ktoś zechce zgłębić temat bliżej, dowiedzieć się jakiś szczegółów i podzielić ze mną i czytelnikami! Rozważam bardzo poważnie opcję wyjazdu do USA na wizytę w tym centrum. Koszt to ok. 2000-2500 $ + podróż ! Trochę dużo, ale cóż, czego się nie robi dla własnego dziecka!!! Oczywiście nie jest to jeszcze gotowy plan, na razie moje luźnie rozważania. Na amerykańskich forach opisanych jest wiele przypadków poprawy po wprowadzeniu soczewek i specjalnych ćwiczeń, a w książce napisanej przez twórcę tego programu opisane są przypadki np. schizofrenii zdiagnozowanej u kilkuletniej dziewczynki, teraz już nastolatki, u której objawy cofnęły się po tej formie terapii. Przecież ona widziała drzewa wchodzące przez okno do domu, albo ściana na nią leciała. Klasyczna schizofrenia wg specjalistów i nawet ojca dziewczyny, który jest psychiatrą, a ona źle widziała....
wtorek, 10 kwietnia 2012
Po świętach...
Całe święta przechorowaliśmy w wielki piątek rozchorował się mąż, a w sobotę od rana Stasiu! Dopiero w 2 święto wstali z łóżek. Dzisiaj już na 8.15 jechałam z Filipkiem na zajęcia do Centrum Terapii. Miał logopedię, zajęcia reedukacyjne i si. Dwa pierwsze zajęcia tak pięknie pracował, że Panie nie mogły się go nachwalić. Gdy wyszedł z gabinetu, to zaczął się ubierać, a tu przecież jeszcze jedne zajęcia. Jakoś przekonałam go, żeby wszedł na salę, ale zażądał ode mnie kartkę i długopis. Oczywiście chciał, żeby narysować mu pociąg. Z reguły jest tak, ze w sytuacjach stresowych narysujemy pociąg i już jest ok. Dzisiaj widać było, że Filip jest zmęczony, przecież miał ponad tydzień przerwy od wszelkich terapii i ćwiczeń, najpierw ze względu na zakraplane oczy, a potem anginę. Tak rysuje ten pociąg i od niechcenia pytam Filipa czy idzie na huśtawki do Pani Kasi, czy jedziemy do domu, a on na to: "ja chcę jechać do domu"!!! Pełne, piękne zdanie, wypowiedziane adekwatnie do sytuacji! Takie sytuacje są już codziennością, ale rzadko zdarzają się przy osobach z poza naszego otoczenia, a to bardzo cieszy, bo widać postęp. Cieszy mnie też jeszcze coś innego: jeszcze rok temu, w sytuacji, gdy Filip nie chciał czegoś robić, bo np. był zmęczony, to wpadał w złość! Nie umiał powiedzieć co chce, a czego nie chce, tylko krzyczał, rzucał się. A tu z dużym spokojem powiedział, że chce do domu! No jestem dumna z mojego synka! Brawo Filipku!!!
Etykiety:
1% z podatku,
aukcja charytatywna,
autyzm,
cegiełka,
delfinoterapia,
Filip Biegała,
Filipek Biegała,
KRS,
subkonto,
terapia rdi,
znaczek dla Filipka
wtorek, 3 kwietnia 2012
Nowy dzień....
A dzisiaj jest nowy dzień i od nas samych zależy jaki on będzie, czy dobry, czy znowu dopadnie nas chandra. Wybieram dziś dobry nastrój, to co złe zostawiam w tyle, to już przeszłość.
Z tej wczorajszej chandry nie napisałam w ogóle o co chodzi. Filipek miał wczoraj robione badanie wzroku w narkozie. Na nasze nieszczęście, dzień wcześniej pediatra nie wystawił nam zaświadczenia, że Filip jest zdrowy, bo martwi go lekko podwyższony cukier. Byliśmy już raz w tej sprawie w szpitalu na izbie przyjęć, ale nas zbyto, ze to nic takiego, jednak nie dostałam żadnego zaświadczenia, ani innego papierka. Tam lekarz nie potraktował nas fajnie twierdząc,że on żadnego zaświadczenia nie wystawi, a bez zaświadczenia nie przyjęliby nas na badania okulistyczne. Jednak gdy nie wytrzymałam już nerwowo i zaczęłam płakać ze zwykłej ludzkiej bezsilności, lekarz łaskawie napisał w wypisie, że objawów ostrej infekcji nie ma. A o to chodziło. Badanie wzroku w narkozie odbywało się na oddziale okulistycznym, także Filip musiał być przyjęty normalnie na oddział. Mój błąd, bo nie pomyślałam, żeby poprosić pielęgniarki, żeby wkłuły wenflon jeszcze na oddziale przy mnie, ja wiem jak Filipa chwycić, żeby było dobrze. Jednak zrobiono to dopiero na bloku operacyjnym, więc być tam nie mogłam. Efektem są pokłute ręce, wyrwany wenflon. Gdy dostałam Filipa z powrotem , to krzyczał jakieś 40 minut, nie mogłam go uspokoić.. Na oddziale zostaliśmy jeszcze do godziny 13, żeby doszedł do siebie po narkozie.
Okazało się, ze dobrze, że zdecydowaliśmy się na to badanie, gdyż Filip ma nadwzroczność, dokładnie +3 na każde oko. Zapisano mu okulary: 1,5 . Mam nadzieję, że Filip szybko przyzwyczai się do okularów, pewnie poprawi to jakość jego widzenia i przełoży się na lepszą pracę w szkole i w domu. Wczoraj popołudniu pojechałam jeszcze do Gniezna i wybraliśmy oprawki, w sumie Filip ich nawet nie przymierzył, ale wzięliśmy takie najtańsze, bo zdaję sobię sprawę, że pewnie szybko będziemy kupować nowe. Koleżanka podpowiedziała mi, że są takie specjalne, którymi można rzucać, wyginać i co tylko, a nic się z nimi nie dzieje, więc pewnie za jakiś czas zainwestujemy w nowe :)
W allegro.pl nadal trwają aukcje Filipka, puki co same książki, ZAPRASZAM!!! Baner do aukcji jest do góry po prawej stronie. Zbieramy na naszą 2 delfinoterapię! Gdyby ktoś chciał coś Filipkowi przekazać na aukcje to również prosimy i z góry dziękujemy!
Pozdrawiam!!!
Z tej wczorajszej chandry nie napisałam w ogóle o co chodzi. Filipek miał wczoraj robione badanie wzroku w narkozie. Na nasze nieszczęście, dzień wcześniej pediatra nie wystawił nam zaświadczenia, że Filip jest zdrowy, bo martwi go lekko podwyższony cukier. Byliśmy już raz w tej sprawie w szpitalu na izbie przyjęć, ale nas zbyto, ze to nic takiego, jednak nie dostałam żadnego zaświadczenia, ani innego papierka. Tam lekarz nie potraktował nas fajnie twierdząc,że on żadnego zaświadczenia nie wystawi, a bez zaświadczenia nie przyjęliby nas na badania okulistyczne. Jednak gdy nie wytrzymałam już nerwowo i zaczęłam płakać ze zwykłej ludzkiej bezsilności, lekarz łaskawie napisał w wypisie, że objawów ostrej infekcji nie ma. A o to chodziło. Badanie wzroku w narkozie odbywało się na oddziale okulistycznym, także Filip musiał być przyjęty normalnie na oddział. Mój błąd, bo nie pomyślałam, żeby poprosić pielęgniarki, żeby wkłuły wenflon jeszcze na oddziale przy mnie, ja wiem jak Filipa chwycić, żeby było dobrze. Jednak zrobiono to dopiero na bloku operacyjnym, więc być tam nie mogłam. Efektem są pokłute ręce, wyrwany wenflon. Gdy dostałam Filipa z powrotem , to krzyczał jakieś 40 minut, nie mogłam go uspokoić.. Na oddziale zostaliśmy jeszcze do godziny 13, żeby doszedł do siebie po narkozie.
Okazało się, ze dobrze, że zdecydowaliśmy się na to badanie, gdyż Filip ma nadwzroczność, dokładnie +3 na każde oko. Zapisano mu okulary: 1,5 . Mam nadzieję, że Filip szybko przyzwyczai się do okularów, pewnie poprawi to jakość jego widzenia i przełoży się na lepszą pracę w szkole i w domu. Wczoraj popołudniu pojechałam jeszcze do Gniezna i wybraliśmy oprawki, w sumie Filip ich nawet nie przymierzył, ale wzięliśmy takie najtańsze, bo zdaję sobię sprawę, że pewnie szybko będziemy kupować nowe. Koleżanka podpowiedziała mi, że są takie specjalne, którymi można rzucać, wyginać i co tylko, a nic się z nimi nie dzieje, więc pewnie za jakiś czas zainwestujemy w nowe :)
W allegro.pl nadal trwają aukcje Filipka, puki co same książki, ZAPRASZAM!!! Baner do aukcji jest do góry po prawej stronie. Zbieramy na naszą 2 delfinoterapię! Gdyby ktoś chciał coś Filipkowi przekazać na aukcje to również prosimy i z góry dziękujemy!
Pozdrawiam!!!
środa, 1 lutego 2012
Co u nas!
Nie odzywałam się długo, ale przyznam się Wam, bo chyba jeszcze o tym nie pisałam, że od października rozpoczęłam studia, na wydziale pedagogiki, kierunek to psychopedagogika. Chcę zdobyć odpowiednią wiedzę, żeby jeszcze lepiej pomóc Filipkowi, a z drugiej strony, chcę wykorzystać wiedzę i praktykę którą zdobyłam przy okazji choroby Filipka, by móc kiedyś pomóc innym dzieciom. Mam też na względzie to, że kiedyś wrócę do pracy, a że wcześniej pracowałam w sklepie, to ta perspektywa mnie nie zadowala. Tak myśląc, że wrócę do pracy jak Filip pójdzie do gimnazjum, to ja wtedy będę miała 40 na karku. Niezbyt fajny wiek, żeby wracać za ladę:). Bynajmniej, mam teraz sesję, więc uczę się pilnie tak, by nie tylko zaliczyć egzaminy, ale żeby mieć już konkretną wiedzę.
Filipek nadal w świetnej formie, cały czas robi postępy. Mówi już do mnie całym zdaniem, np. "mama narysuj pociąg", albo "mama, chcę kanapkę". To samo w szkole, czasem wręcz się myli i później do mnie mówi "Pani Asia, narysuj..." Tak zrobił dzisiaj rano, przyszedł i mówi na mnie Asia. Ja na niego patrzę, a on swoje. Mówię do niego "ja nie jestem Asia". A Filip na to podniesionym głosem "o Boże, mama narysuj..." Myślałam, że jajo zniosę ze śmiechu. W ogóle ma takie fajne odzywki, próbowałam kiedyś nagrać,ale mi nie wyszło. Jak coś mu nie wychodzi, to mówi:, "o Boże", "o nie", ale ten akcent i takie specyficzne przeciąganie głosek. Rewelacja.
Na początku stycznia byliśmy 4 dni na turnusie w Bydgoszczy, było super. Filip w pewnym momencie zaczął żartować z Panią Basię w stylu: "tu mnie boli", a jak ona zapytała gdzie cię boli, to pokazywał jakieś miejsce. Jak ona zbliżała głowę do ręki, żeby obejrzeć co boli, to on zaczynał się śmiać i mówił, ze już nie boli. Pani Basia stwierdziła, że Filip zaczął korzystać z wyższych partii mózgu, a to oznacza logiczne myślenie, które u autystów jest mocno zaburzone. To ogromny sukces. Powiedziała też, że wg niej Filip jest teraz dzieckiem naprawdę wysoko rokującym!!!
Znamy już termin kolejnej delfinoterapii, od 16-26 lipca 2012r. Już się zapisałam, teraz tylko musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, by zebrać pieniążki. Ze względu na wzrost kursu euro przewiduję, że koszt powinien zmieścić się w 12000zł. W ubiegłym roku kosztowało to nas równe 10000zł. Jeśli ktoś chciałby nam pomóc w jakikolwiek sposób to bardzo o to prosimy!
Filipek nadal w świetnej formie, cały czas robi postępy. Mówi już do mnie całym zdaniem, np. "mama narysuj pociąg", albo "mama, chcę kanapkę". To samo w szkole, czasem wręcz się myli i później do mnie mówi "Pani Asia, narysuj..." Tak zrobił dzisiaj rano, przyszedł i mówi na mnie Asia. Ja na niego patrzę, a on swoje. Mówię do niego "ja nie jestem Asia". A Filip na to podniesionym głosem "o Boże, mama narysuj..." Myślałam, że jajo zniosę ze śmiechu. W ogóle ma takie fajne odzywki, próbowałam kiedyś nagrać,ale mi nie wyszło. Jak coś mu nie wychodzi, to mówi:, "o Boże", "o nie", ale ten akcent i takie specyficzne przeciąganie głosek. Rewelacja.
Na początku stycznia byliśmy 4 dni na turnusie w Bydgoszczy, było super. Filip w pewnym momencie zaczął żartować z Panią Basię w stylu: "tu mnie boli", a jak ona zapytała gdzie cię boli, to pokazywał jakieś miejsce. Jak ona zbliżała głowę do ręki, żeby obejrzeć co boli, to on zaczynał się śmiać i mówił, ze już nie boli. Pani Basia stwierdziła, że Filip zaczął korzystać z wyższych partii mózgu, a to oznacza logiczne myślenie, które u autystów jest mocno zaburzone. To ogromny sukces. Powiedziała też, że wg niej Filip jest teraz dzieckiem naprawdę wysoko rokującym!!!
Znamy już termin kolejnej delfinoterapii, od 16-26 lipca 2012r. Już się zapisałam, teraz tylko musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, by zebrać pieniążki. Ze względu na wzrost kursu euro przewiduję, że koszt powinien zmieścić się w 12000zł. W ubiegłym roku kosztowało to nas równe 10000zł. Jeśli ktoś chciałby nam pomóc w jakikolwiek sposób to bardzo o to prosimy!
FILIP MA REALNE SZANSE NA NORMALNE ŻYCIE, POTRZEBUJE TYLKO DALSZEJ INTENSYWNEJ TERAPII!!!!
Mam nadzieję, że już dziś uda mi się ruszyć z aukcjami charytatywnymi w allegro. Na poprzedni wyjazd większą część środków zdobyliśmy właśnie w ten sposób. Gdyby ktoś chciał przekazać jakieś przedmioty, fanty na aukcję to chętnie przyjmiemy.
Rozpoczął się też okres rozliczeniowy, gdyby ktoś zechciał przekazać 1% swojego podatku Filipkowi, to z góry serdecznie dziękujemy! Mam też ulotki o 1%, gdyby ktoś zechciał rozdać u siebie w firmie, albo rodzinie i znajomym to proszę o kontakt na maila beatabieg@gazeta.pl , albo tel. 0604930075
ZA WSZYSTKO SERDECZNIE DZIĘKUJEMY! TYLKO DZIĘKI WAM FILIP Z ROKU NA ROK MA TERAPIE I ROBI TAKIE NIESAMOWITE POSTĘPY, SAMI NIGDY BYŚMY MU TEGO NIE ZAPEWNILI!!!
DZIĘKUJEMY ZA WASZE SERCA!!!
Mam nadzieję, że już dziś uda mi się ruszyć z aukcjami charytatywnymi w allegro. Na poprzedni wyjazd większą część środków zdobyliśmy właśnie w ten sposób. Gdyby ktoś chciał przekazać jakieś przedmioty, fanty na aukcję to chętnie przyjmiemy.
Rozpoczął się też okres rozliczeniowy, gdyby ktoś zechciał przekazać 1% swojego podatku Filipkowi, to z góry serdecznie dziękujemy! Mam też ulotki o 1%, gdyby ktoś zechciał rozdać u siebie w firmie, albo rodzinie i znajomym to proszę o kontakt na maila beatabieg@gazeta.pl , albo tel. 0604930075
ZA WSZYSTKO SERDECZNIE DZIĘKUJEMY! TYLKO DZIĘKI WAM FILIP Z ROKU NA ROK MA TERAPIE I ROBI TAKIE NIESAMOWITE POSTĘPY, SAMI NIGDY BYŚMY MU TEGO NIE ZAPEWNILI!!!
DZIĘKUJEMY ZA WASZE SERCA!!!
niedziela, 18 września 2011
środa, 10 sierpnia 2011
Jutro wyjeżdżamy!!!!
Kochani, jutro wyjeżdżamy!!!
Dzięki Wam oczywiście, bez Was nigdy by się to nie udało!!!!
DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!!!
Podróż zajmie nam 3 dni, na granicy w Hrebennem musimy być w piątek o 13, dlatego zdecydowaliśmy, że wyjedziemy dzień wcześniej i przenocujemy przed granicą. Do granicy mam 600 km, to ok. 9 godzin jazdy wg nawigacji, więc jak dla mnie to 11. Mam nadzieję, że na miejscu będzie dostępny internet, wtedy na bieżąco będę mogła napisać co słychać. Wczoraj, na dwa dni przed wyjazdem dowiedziałam się całkiem przypadkiem, że jeśli samochód nie jest na mnie zarejestrowany, to cofną mnie z granicy.SZOK!!! Dziś Marcin wziął urlop i już rano pojechaliśmy dopisać mnie jako współwłaściciela. Na szczęście obyło się bez dodatkowych kosztów, jednak takie niespodzianki nie są miłe i sporo nerwów kosztują.
Trwają nadal aukcje cegiełek tutaj
gdyż nie udało się uzbierać całości, nadal brakuje ok. 3000zł, a dodatkowo pojawiła się możliwość skorzystania z pewnej terapii, która w Polsce jest niedostępna, a przynosi dużą poprawę, jednak to dodatkowy koszt 600zł.
Z domu zabieram dla Filipka wszystkie posiłki, dla siebie na miejscu wykupię tylko obiady, więc jest to też duża oszczędność.
Pozdrawiamy wszystkich, trzymajcie kciuki za powodzenie terapii!!!
Dzięki Wam oczywiście, bez Was nigdy by się to nie udało!!!!
DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!!!
Podróż zajmie nam 3 dni, na granicy w Hrebennem musimy być w piątek o 13, dlatego zdecydowaliśmy, że wyjedziemy dzień wcześniej i przenocujemy przed granicą. Do granicy mam 600 km, to ok. 9 godzin jazdy wg nawigacji, więc jak dla mnie to 11. Mam nadzieję, że na miejscu będzie dostępny internet, wtedy na bieżąco będę mogła napisać co słychać. Wczoraj, na dwa dni przed wyjazdem dowiedziałam się całkiem przypadkiem, że jeśli samochód nie jest na mnie zarejestrowany, to cofną mnie z granicy.SZOK!!! Dziś Marcin wziął urlop i już rano pojechaliśmy dopisać mnie jako współwłaściciela. Na szczęście obyło się bez dodatkowych kosztów, jednak takie niespodzianki nie są miłe i sporo nerwów kosztują.
Trwają nadal aukcje cegiełek tutaj
gdyż nie udało się uzbierać całości, nadal brakuje ok. 3000zł, a dodatkowo pojawiła się możliwość skorzystania z pewnej terapii, która w Polsce jest niedostępna, a przynosi dużą poprawę, jednak to dodatkowy koszt 600zł.
Z domu zabieram dla Filipka wszystkie posiłki, dla siebie na miejscu wykupię tylko obiady, więc jest to też duża oszczędność.
Pozdrawiamy wszystkich, trzymajcie kciuki za powodzenie terapii!!!
poniedziałek, 11 lipca 2011
Stasiu opowiada o swojej mamie!!!
Na filmie jest mój młodszy syn Staś. Film nakręcono w przedszkolu, przed Dniem Matki, potem rodzice dostali to jako prezent od dzieci.
niedziela, 3 lipca 2011
Po turnusie!!!
W piątek wieczorem wróciliśmy z turnusu w Bydgoszczy. Filipek był bardzo zmęczony, szybko zasnął. Ogólnie jest bardzo wyciszony, pojawiły się kolejne nowe słowa!!! Codziennie Filip miał 6 terapii, a popołudniami wychodziliśmy na świeże powietrze. Dwa razy odwiedziliśmy bydgoskie zoo. Filipek wybiegał się tam, oglądał zwierzęta, bawił na placu zabaw. Po kilku godzinach intensywnych masaży bardzo było to potrzebne. Pozostałe dwa dni chodziliśmy na pobliskie place zabaw, ja czytałam książkę, a Filipek bawił się w najlepsze.
czwartek, 16 czerwca 2011
Cegiełki w sprzedaży....
Kochani, aukcja cegiełek trwa. Na razie sprzedało się ich 40!!! W związku ze zmianami o których już wcześniej pisałam, koszt wyjazdu zmalał do 10 000zł, tym samym wystarczy sprzedać jeszcze 960 cegiełek, by wyjazd mógł dojść do skutku. Bardzo Was proszę o pomoc!!! Może ktoś z Was zechciałby spróbować trochę cegiełek, mogę takie przysłać na adres pocztowy. Każda jedna cegiełka to 1 krok bliżej delfinów dla Filipka. Jutro wkleją film z nagrania w przedszkolu u młodszego synka Stasia. Gdy dzieci przygotowywały się do Dnia Mamy i Taty, Panie przeprowadziły z każdym dzieckiem wywiad nagrany na kamerę video, na temat mam i tatusiów. W dniu, gdy odbywało się przedstawienie, każdy rodzic dostał razem z laurką płytę z wypowiedziami dzieci. Dopiero dziś dowiedziałam się z rozmowy z Panią, że wypowiedź Stasia została ocenzurowana, gdyż Pani stwierdziła, że jest zbyt osobista. Wiem, że Stasiu jest mądrym dzieckiem i ze względu na chorobę Filipka jest bardziej opiekuńczy i dojrzalszy niż jego rówieśnicy, ale on ma dopiero 5 lat i powinien marzyć o tym, żeby pojechać do Disneylandu, albo o jakiejś fajnej zabawce. Nie, Stasiu marzy o tym, żeby Filipek mógł pojechać do delfinarium!!! Pomóżcie, by Filipek mógł wyjechać do delfinarium, by spełniło się marzenie Filipka i Stasia.
Gdyby ktoś chciał sprzedać parę cegiełek wśród swoich najbliższych i znajomych to proszę napisać maila, albo sms z adresem to wyślę pocztą, a pieniążki za sprzedane cegiełki należy wpłacić na konto Fundacji SŁONECZKO!!! Mój mail: beatabieg@gazeta.pl , tel.0604930075
Gdyby ktoś chciał sprzedać parę cegiełek wśród swoich najbliższych i znajomych to proszę napisać maila, albo sms z adresem to wyślę pocztą, a pieniążki za sprzedane cegiełki należy wpłacić na konto Fundacji SŁONECZKO!!! Mój mail: beatabieg@gazeta.pl , tel.0604930075
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Delfinoterapia na Bali!!
http://www.plywaniezdelfinami.pl/bali
Przy okazji rozmowy na jednym z for gdzie umieściłam informacje o licytacji cegiełek, ktoś podpowiedział mi, że można też wyjechać na delfinoterapię na wyspę Bali. Problemem jest to, że nie ma tam polskiego terapeuty, terapia prowadzona jest po angielsku lub niemiecku. Cóż, będę musiała szybko nauczyć się angielskiego, zaczynam już dzisiaj:))))
Chodzi o to, że jest tam znacznie taniej. Koszt oceniam na podstawie podanej wyżej stronie, byłoby to ok. 20000zł. Napisałam już do tego biura podróży, z prośbą o wycenę kosztów.
Czekam też na powrót z urlopu jednej mamy, która jeździ tam ze swoim synem. Mam nadzieje, że podpowie mi jak się za wszystko zabrać.
Co by nie było, jest to 10000 taniej, a najlepsze jest to, że delfinoterapia odbywa się tam 2 x dziennie, 6 dni w tygodniu. Wyjeżdżając z Turcji Filip byłby po 10 spotkaniach z delfinami, na bali w trakcie 2 tygodni tych spotkań byłoby 24!!! Szok!!! Nie wiem, jak to możliwe, że wcześniej tego nie doczytałam, przecież Turcję znalazłam na tej samej stronie!!!
Czekam teraz z niecierpliwością na wieści o kosztach i wolnych terminach!!
Trzymajcie kciuki!!!
Przy okazji rozmowy na jednym z for gdzie umieściłam informacje o licytacji cegiełek, ktoś podpowiedział mi, że można też wyjechać na delfinoterapię na wyspę Bali. Problemem jest to, że nie ma tam polskiego terapeuty, terapia prowadzona jest po angielsku lub niemiecku. Cóż, będę musiała szybko nauczyć się angielskiego, zaczynam już dzisiaj:))))
Chodzi o to, że jest tam znacznie taniej. Koszt oceniam na podstawie podanej wyżej stronie, byłoby to ok. 20000zł. Napisałam już do tego biura podróży, z prośbą o wycenę kosztów.
Czekam też na powrót z urlopu jednej mamy, która jeździ tam ze swoim synem. Mam nadzieje, że podpowie mi jak się za wszystko zabrać.
Co by nie było, jest to 10000 taniej, a najlepsze jest to, że delfinoterapia odbywa się tam 2 x dziennie, 6 dni w tygodniu. Wyjeżdżając z Turcji Filip byłby po 10 spotkaniach z delfinami, na bali w trakcie 2 tygodni tych spotkań byłoby 24!!! Szok!!! Nie wiem, jak to możliwe, że wcześniej tego nie doczytałam, przecież Turcję znalazłam na tej samej stronie!!!
Czekam teraz z niecierpliwością na wieści o kosztach i wolnych terminach!!
Trzymajcie kciuki!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

