Pamiętaj o mnie, gdy będziesz wypełniał swój PIT!

Pamiętaj o mnie, gdy będziesz wypełniał swój PIT!
Możesz skorzystać z darmowego programu do rozliczeń pit! (KLIKNUJ W ZDJĘCIE POWYŻEJ!) Pamiętaj, by wpisac symbol Filipka i jego imię i nazwisko: Biegała Filip 30/b! TYLKO WTEDY PIENIĄŻKI TRAFIĄ NA SUBKONTO FILIPKA!!!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Po delfinach....

Przyznaję, że nie mogłam się zabrać za ten post, a czas tak szybko leci... Na swoje usprawiedliwienie mam to, że zaprawiam tony ogórków, fasolki szparagowej, robię mus z jabłek...:)))

Jesteśmy w domu już ponad tydzień. O ile w ubiegłym roku efekty delfinoterapii były wioczne nawet dla niewtajemniczonych, tak tym razem są mniejsze, ale oczywiście są. Filip gada jak najęty. Powtarza po nas wszystko!!! Nawet jak go o coś chcę wyzwać, to nie wychodzi, bo on po mnie powtarza. Śmiesznie to wygląda, bo ja do niego, że nie wolno, a on to samo, a robi i tak swoje:))) Tym razem delfin nie dotykał tylko jednego miejsca na głowie jak to było w ubiegłym roku, ale dotykał w 3 miejscach: najpierw na środku między pókulami, ale na samym dole, tuż przy szyi, potem przechodził w prawo, też tak nisko, a na końcu na samym czubku głowy. Chciałabym zobaczyć taką dokładną mapę mózgu, ale lekarz prowadzący mówił, że to na dole to ośrodki mowy (i po tym jak Filip powtarza i próbuje coraz więcej mówić to by się zgadzało), a na środku to emocje. I tu też coś dziwnego, bo za każdym razem jak delfin go  tam dotykał, to Filip się śmiał. Niesamowite są te stworzenia:)))  Ogólnie Filip jest inny. Sam pobyt tam był dla nas inny, Filip nie był zestresowany tak jak w ubiegłym roku, nie bał się, gdychodziliśmy na plażę, albo na spacery nad morze. Tam są takie klify jak w Irlandii, przepaści nieamowite i sama miałam strach, natomiast Filip nie bał się, ale wyczuwał zagrożenie i był bardzo ostrożny. To duża zmiana w porównaniu do zeszłego roku. Postępy widoczne będą przez kilka następnych  miesięcy, teraz intensywna terapia, na którą jeździmy 3 razy w tygodniu na 3 godziny, pracujemy też w domu, chociaż z tym gorzej, bo są straszne upały, a na naszym poddaszu temperatura jest czasem wyższa niż na zewnątrz. Filip od zawsze ciężko to znosił, rozważamy poważnie kupieniu klimatyzatora, ale to dopiero w przyszłym roku.



Wróciliśmy do domu w sobotę rano, po prawie 24 godzinach jazdy, wyspaliśmy się, rozpakowaliśmy. W niedzielę Filipek miał 10 urodziny i chociaż zawsze sama piekę torta, nie miałam na to sił, więc kupiłam w cukierni. Byli goście, a ja w międzyczasie pakowałam ponownie torby, bo zawoziłam Stasia do Jastarni, tam na wakacjach byłą moja mama z moim bratem i siostrą. Właściwie było tak, że miałam go zawieść, a następnego dnia wracać już z Filipkiem do domu, ale Filipkowi tak się tam spodobało, że wyjechaliśmy dopiero w środę po obiedzie. Filipa zawsze denerwował gwar i tłum ludzi, a teraz byłam w szoku, bo nie nadążałam za nim. Chciał iść wszędzie. Do wesołego miasteczka, do salonu z grami, do każdej napotkanej kawiarni, czy lodziarni. Oczywiście poszaleliśmy z goframi i lodami, których Filip nie może, ale uznałam, że od razu nic mu się nie stanie, dałam mu zapobiegawczo tabletki na trawienie i enzymi i było ok. To jak się cieszył, gdy jadł gofra.... bezcenne!!! Najlepsze było na plaży: przychodzi pani z małym, białym pieskiem, wrzuca go do wody, a Filip na to: "OWCA" i patrzy się mi w oczy i się śmieje. Ja na to, że to pies, a Filip, że owca. Pani na to psa pod pachę z zaciętą  miną i w długą. Myślałam, że jajo zniosę ze śmiechu, a Filip zwyczajnie robił sobie żarty.:)))

6 komentarzy:

  1. Brawo dla Filipka.Zdrowieje coraz szybciej.Jeszcze troche i autyzm pojdzie w kat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, mam taką nadzieję, Pani Urszulo:) Mam już nowy projekt na oku, ale napiszę o nim jak dostanę informację o kosztach:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. pani beatko na pewno wszystko bedzie dobrze, filipek wyzdrowieje,bardzo lubie czytac pani blog,bardzo panią szanuje,zauwazyłam nawet ze pani schudła troche mam nadzieje ze wszystko ze zdrowiem ok??

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję!!! Schudłam troszkę, ale to dla zdrowia się przyda jak najbardziej :))) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki Filip uśmiechnięty, taki beztroski pływa sobie z delfinem, cudne zdjęcia, fajnie że mógł tam być i tego doświadczyć. Trzymam kciuki za piękne efekty i poprawę u Filipka. Pozdrawiam serdecznie i proszę przekazać Filipkowi że strasznie mu zazdroszczę tego pływania z delfinkami :)

    Ewa

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, jeśli blog podoba Ci się, prosze napisz coś miłego, jeśli chcesz krytykować - odejdź bez słowa. ten blog jest dla Filipka - może keidyś sam go przeczyta! dziękuję i pozdrawiam

Beata ,mama Filipka